W sobotę przed pierwszą wsiadłem na rower. Do świetlicy w Rozgartach mam z domu pięć minut. Wszedłem do środka i tam ich zobaczyłem: długi stół nakryty ceratą w czerwoną kratkę, a przy nim kilkanaścioro seniorów z gminy nad sałatką. Na blacie obok indukcji czekały na kratce steki posypane pieprzem, w miseczce chimichurri. Dwóch mężczyzn w skórzanych fartuchach uwijało się między garnkami.
Tak wygląda warsztat "American Senior" Koła Gospodarzy Wiejskich w Rozgartach.
Rozgarty. Wołowina z kamienia solnego na warsztacie „American Senior" (fot. Katarzyna Walusiak)
Alternatywa dla straży pożarnej
Koło ma dwunastu członków, samych mężczyzn. Łukasz zaczął mi o nim opowiadać od progu i od razu zastrzegł: "Nie jesteśmy żadną konkurencją dla pań. Jesteśmy alternatywą, bo nie każdy chce być na przykład w OSP", czyli w ochotniczej straży pożarnej. "Nie będziemy szydełkować ani śpiewać pieśni". Mają za to piec do pizzy, który rozgrzewa się do pięciuset stopni, kociołek z nazwą własną i logo w kształcie opony traktora, wzorowane na starym znaku Ursusa.
Koło powstało dwa lata temu, 13 maja 2024 roku, założyło je jedenastu mężczyzn. Wcześniej spotykali się bez żadnej nazwy, kisili ogórki, gotowali. "W pewnym momencie stwierdziliśmy, że trzeba nasz związek sformalizować" mówi Łukasz. Nazwę wzięli w formie męskiej i uważają, że są pierwszym takim kołem w Polsce. Nie sprawdzałem, ale drugiego nie znam.
Wakacyjne Kiszenie Ogórków w Rozgartach (fot. Katarzyna Walusiak)
Siedziba jest w Rozgartach, członkowie mieszkają w różnych sołectwach gminy Zławieś Wielka. Łukasz i Mariusz są samorządowcami. W kole jest górnik od odwiertów geologicznych, są inżynierowie, prawnik, monterzy instalacji elektrycznych.
Tona ogórków i sąsiedzi z Długiej
Impreza sztandarowa nazywa się Wakacyjne Kiszenie Ogórków i wyrosła z tamtych spotkań bez nazwy. W lipcu koło zrobiło trzecią edycję. Rok wcześniej ustanowiło rekord Polski: 380 osób kisiło ogórki w jednej chwili. Po tegorocznej edycji koło podziękowało na swoim profilu za "tonę ogórków, hektolitry solanki i niezmierzone ilości kopru, chrzanu i czosnku".
Na ogórki zjeżdża Polonia. Rodziny z Niemiec i z Francji w zeszłym roku trafiły tu przy okazji odwiedzin, a w tym roku, opowiada Łukasz, ustawiły sobie urlopy pod termin kiszenia. Jego ulubiona historia pochodzi jednak z pierwszej edycji. Podsłuchał dwóch panów, którzy siedzieli obok siebie nad słoikami. "A gdzie mieszkasz?" "Długa 7." "Co ty gadasz, a ja Długa 9!" (numery domów zmieniliśmy). Sąsiedzi przez ścianę poznali się nad ogórkami. We wsiach podmiejskich często nie widujemy sąsiadów, bo z domów wyjeżdżamy samochodami.
Sandacz z kaszanką
O kuchni opowiada Mariusz. Pierwszy konkurs, do którego się zgłosili, organizowała Fundacja Pomaganie Krzepi, należąca do Polskiego Cukru. Motywem była ryba: sandacz albo karp. W pierwszym etapie startowało ponad sto kół z całej Polski, do finału w Walewicach w łódzkiem, przy stawach karpiowych, weszły dwadzieścia cztery. Koło z Rozgart przywiozło sandacza z kaszanką, szparagami i gruszką karmelizowaną na miodzie. Wygrało.
Rozgarty. Wyporcjowana wołowina z chimichurri (fot. Katarzyna Walusiak)
Mariusz znalazł to połączenie w "Compendium ferculorum" Stanisława Czernieckiego, pierwszej polskiej książce kucharskiej z XVII wieku, w której czerwone mięso trafia do ryby bez niczyjego zdziwienia. Czyta też "Kucharza doskonałego" Wielądki i "365 obiadów" Lucyny Ćwierczakiewiczowej, książkę z końca XIX wieku dla gospodyń, które musiały nakarmić dom z tego, co było pod ręką. "Coraz więcej wiodących restauracji sięga do tych przepisów" mówi Mariusz.
Rok później ten sam konkurs, temat: sezonowy owoc z sezonowym warzywem. Zrobili pizzę i nazwali ją Różowa Koza. Ciasto zagnietli na soku z buraka zamiast na wodzie, stąd kolor i, jak twierdzi Mariusz, inna struktura. Na wierzchu kozi ser, gruszka, kaszanka (a jakże), chrust z pora suszony w airfryerze i puder grzybowy, czyli suszone grzyby zmielone na pył. Jury dało im nagrodę specjalną. Do tego czwarte miejsce w ogólnopolskim konkursie "Polska od Kuchni", dyplom w konkursie o Nagrodę Małżonki Prezydenta RP, wyróżnienie starostwa za wina i nalewki, bo Łukasz robi wino, i dwa wyróżnienia Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa za krótkie filmy o wsi. Łukasz pokazuje mi dyplomy po kolei.
Steki, pizza i pierwsza pomoc
Rozgarty. Warsztat „American Senior" w świetlicy wiejskiej (fot. Katarzyna Walusiak)
Warsztat, na który trafiłem, jest jednym z sześciu spotkań cyklu "Danie Wspólnych Chwil", który finansuje Fundacja Biedronki. Seniorzy z gminy przychodzą do świetlicy, koło gotuje z nimi, potem wszyscy jedzą przy jednym stole. Tego dnia menu było amerykańskie: stripsy z kurczaka, wołowina na kamieniu solnym z chimichurri, na deser pancakes z syropem klonowym i owocami. Wcześniej koło zrobiło "Seniora na biwaku" z młodymi ziemniakami z parnika i leczo z kociołka oraz "Kuchnię Żywiołów", podczas której wędzili miód, śmietanę, twaróg i czekoladę. Czekoladę wędzą na tacy z lodem, żeby gorący dym osiadał na zimnym tłuszczu.
W listopadzie ma być gęsina, przed świętami ostatnie spotkanie cyklu. Osobno biegnie projekt "Przestrzeń Aktywnego Seniora" z ceramiką, makramą, nordic walking i budową domków dla owadów. Wcześniej przez pół roku działał klub seniora finansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego Plus. Wniosek o drugą edycję już leży w lokalnej grupie działania, która ocenia wnioski i przyznaje dofinansowanie.
Jest też klub młodzieżowy RozgARTownia dla uczniów podstawówki. Taniec, ceramika, wyjazdy do pracowni ceramicznej i cały cykl o bezpieczeństwie: "Pierwsza pomoc" z przyjazdem ambulansu, "Bezpieczeństwo w drodze do szkoły", na które Stowarzyszenie Salutaris przywiozło symulator dachowania, symulator zderzeniowy i pokaz wybuchu poduszki powietrznej, na koniec "Bezpieczeństwo w domu". Koło pisze właśnie wniosek o kolejną edycję klubu i chce w niej dołożyć zajęcia filmowe z rozmową o emocjach, hejcie i presji grupy. Prowadzącego do nich szuka ogłoszeniem na swoim profilu.
Pokaz pierwszej pomocy z ambulansem (fot. Katarzyna Walusiak)
Pierwszą pomoc z pizzą koło połączyło w osobnym projekcie, "Festiwalu Pizzy i Bezpiecznej Społeczności", dofinansowanym przez Narodowy Instytut Wolności. Dwa spotkania dla wszystkich pokoleń, jedno w Rozgartach, drugie w Górsku. W jednym miejscu pokazy pierwszej pomocy, fantomy do ćwiczeń i ambulans do obejrzenia od środka, w drugim warsztaty pieczenia pizzy, gdzie każdy robił swoją. Przyjemne z pożytecznym, jak mówią w kole.
Warsztaty pieczenia pizzy podczas Festiwalu Pizzy i Bezpiecznej Społeczności (fot. Katarzyna Walusiak)
Złoty Kozik
Dwa lata temu Łukasz założył się z sołtysem Zamku Bierzgłowskiego z sąsiedniej gminy Łubianka. Oni idą do lasu od siebie, Rozgarty od siebie, spotykają się w Olku i ważą grzyby. Kto uzbierał więcej, zgarnia pulę przegranego, potem wspólne ognisko. Trofeum przechodnie nazywa się Złoty Kozik i stoi w Rozgartach. W tym roku Sołecka Bitwa na Grzyby odbędzie się po raz trzeci. Łukasz liczy, że dołączą kolejne sołectwa i że kozik zostanie na miejscu.
Roßgarten
Na koniec Łukasz pokazał mi kartkę z wierszem. Napisała go jego żona i są w nim wszystkie sołectwa gminy Zławieś Wielka. Przez wszystkie przebiega rumak z sołtysem na grzbiecie, zagląda tu i tam, a na końcu stwierdza, że w Rozgartach jest najlepiej.
Rumak wziął się z nazwy. Łukasz mówi, że ludzie wywodzą Rozgarty od niemieckiego Rosengarten, ogrodu różanego, a źródłem jest Roßgarten, pastwisko dla koni. Rozgarty były zapleczem dworu w Przysieku: tam stał dworek i warzelnia piwa, a tutaj trzymano konie i mieszkała służba. Pedałując do domu, myślałem o tym, jak długo trzeba mieszkać we wsi, by poznać genezę jej nazwy.
Koło Gospodarzy Wiejskich, Rozgarty (gm. Zławieś Wielka). Profil: facebook.com/KoloGospodarzyWiejskich, kontakt: kgw.rozgarty@gmail.com. Wakacyjne Kiszenie Ogórków odbywa się w lipcu.



