Redakcja Dożynki.pl

Wieniec dożynkowy: od obręczy na głowę do dwumetrowej rzeźby

Skąd wziął się wieniec dożynkowy, co znaczą w nim orzechy i jarzębina i dlaczego u Kolberga mierzył kilkanaście centymetrów.

wieniectradycjeetnografiadożynkisymbolikaKGW
Wieniec dożynkowy: od obręczy na głowę do dwumetrowej rzeźby

Ostatnia garść zboża nie padała sama. W Kujawach połowy XIX wieku żniwiarze umawiali się bez słowa: zostawiali ją najbardziej opieszałej dziewczynie i przestawali jej pomagać. Kiedy próbowała się wymknąć, otaczali ją kołem. Jeśli dalej się opierała, jeden parobek przytrzymywał jej rękę z sierpem, a drugi tym sierpem kierował.

Oskar Kolberg, który tę scenę zapisał, zdejmuje z niej grozę jednym zdaniem: opór był na pokaz. „Zwykle cała ta niechęć (boć to przecie wstyd dla dziewuchy, ścinać pępek) jest udaną, gdyż wie ona, że czekają ją za to znaczne korzyści". Ścięta garść, zwana w Kujawach pępem albo pępkiem, wracała do niej owinięta w bukiet polnych kwiatów i przewiązana wstążką. To ona niosła go do dworu i to jej dwór płacił.

Żniwa kosą na polu, dawna praca, z której wyrósł obrzęd wieńca dożynkowego

Żniwa kosą. Dębsko (fot. Adam Glapa, Cyfrowe Archiwum im. Józefa Burszty, CC BY-SA 3.0 PL)

Dlaczego nie ścinano wszystkiego

Nazwa zmieniała się co kilkadziesiąt kilometrów. Przepiórka, koza, pępek, broda, wiązanka: pod każdą z nich kryło się to samo przekonanie, że w ostatnich kłosach zostaje siła, która sprawia, że zboże rośnie. Kto ściął wszystko, wypuszczał ją z pola.

Te ostatnie kłosy nie kończyły w stodole. Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie zapisuje, że wplatano je obowiązkowo w wieniec: pod kierunkiem przodownic plotły go żniwiarki, a chodziło o „połączenie końca z początkiem", które miało zapewnić pomyślną wegetację w nowym roku. Ziarno z wieńca dosypywano potem do pierwszego siewu.

Wieniec przejął w ten sposób zadanie ostatniej garści: przenoszenie płodności z jednego roku na następny. Msza dziękczynna i uczta u dziedzica to inna warstwa tego samego święta.

Zygmunt Gloger, cytowany przez muzeum, ujął sens samego święta tak:

Kiedyż się rolnik ma weselić i Bogu pokłonić i ziemi błogosławić i ludziom za pomoc podziękować, jeżeli nie wtedy, gdy pod dach swój zgromadzi owoce pracy mozolnej i zabiegów całorocznych?

Wieniec, który mieścił się na głowie

Tradycyjny wieniec dożynkowy wyglądał inaczej, niż podpowiada dzisiejsza wyobraźnia.

Kolberg opisał kujawskie „Wieńcowe", miejscową nazwę dożynek, w tomie wydanym w 1867 roku. Do dworu szły dwie dziewczyny, każda z jednym wieńcem niesionym na głowie: jedna z żytnim, druga z pszennym. W podkasanych fartuchach niosły jednocześnie jabłka i orzechy laskowe, które składały panu przed gankiem. Za to dostawały pieniądze, a dwór wyprawiał im zabawę na dziedzińcu albo w spichrzu. Sam wieniec Kolberg opisał tak:

Wieniec taki czyli korona, spleciony w jedno kółko z żyta (a drugi z pszenicy) kłosami na zewnątrz, niezbyt wielki (około cztery, pięć cali średnicy wewnątrz), upstrzony jest kwiatami polnemi i ogrodowemi, jak: modrzak (chaber), mak, a czasami w georginie, astry i inne kwiaty jesienne.

Oskar Kolberg, Lud, Serya III: Kujawy, 1867, s. 232 (pisownia uwspółcześniona)

Cztery, pięć cali to w ówczesnej mierze mniej więcej kilkanaście centymetrów średnicy, czyli obręcz wielkości kapelusza, którą wkłada się na głowę.

Nie były to te same dziewczyny co ta od pępka i nie był to ten sam przedmiot. Wieńcowe jest u Kolberga osobnym punktem: „Po dokonaniu całkowitym żniw następuje: Wieńcowe". Pępek trafiał do dworu jako bukiet przewiązany wstążką, niesiony w rękach przez tę zawstydzoną dziewuchę. Wieniec był spleciony w kółko i niosły go na głowach dwie inne. W Kujawach lat sześćdziesiątych XIX wieku te dwie rzeczy istniały obok siebie, a to, co opisuje muzeum — ostatnie kłosy wplecione w wieniec — jest zrostem obu praktyk, nie jedną z nich.

Tradycyjny wieniec dożynkowy z 1964 roku sfotografowany przez etnografa Józefa Bursztę

Wieniec dożynkowy. Bieniszew, 1964 (fot. Józef Burszta, Cyfrowe Archiwum im. Józefa Burszty, CC BY-SA 3.0 PL)

Orzechy, jarzębina i żywy kogut

Symbolika wieńca układa się w spójny system, w którym niemal wszystko jest jadalne albo ochronne.

Podstawą były cztery zboża: pszenica, żyto, jęczmień i owies, czyli dokładnie to, od czego zależało przetrwanie zimy. Muzeum Etnograficzne w Warszawie wymienia trzy stałe dodatki: orzechy, jabłka i jarzębinę. Kolberg niezależnie potwierdza jabłka i orzechy laskowe, tyle że u niego przyjeżdżają w fartuchu obok wieńca. Dwa źródła oddalone o sto pięćdziesiąt lat mówią to samo, więc można to uznać za rdzeń.

Kształt też miał znaczenie. Najczęściej nawiązywał do regaliów królewskich, zwłaszcza korony: cztery pałąki związane u góry albo słomiane warkocze. Zboże dostawało koronę.

Zdarzał się jeszcze jeden dodatek, przy którym dzisiejszy czytelnik zwykle się zatrzymuje. Do wieńca wpinano niekiedy żywego ptaka: koguta, kaczkę albo kurczęta. Ptak należał do tej samej logiki, w której wieniec jest skoncentrowanym życiem.

Zanim korowód dotarł do dworu, szedł najpierw do kościoła. Wieniec się święciło, co, jak zapisało muzeum, „dodatkowo nadawało mu mocy". Chrześcijański porządek nakładał się tu na starszy, bez konfliktu między nimi.

Wnętrze kościoła udekorowane na dożynki, wieniec żniwny trafiał najpierw do poświęcenia

Kościół udekorowany na dożynki. Leżajsk, 1975 (fot. Józef Burszta, Cyfrowe Archiwum im. Józefa Burszty, CC BY-SA 3.0 PL)

Z dworu na wieś

Dożynki zaczęły się od folwarku. Wiążą się z gospodarką dworską i sięgają XVI wieku, a urządzał je dziedzic, żeby podziękować żeńcom ucztą i zabawą przy muzyce.

Nie znaczy to, że były obrzędem wyłącznie pokornym. Pieśni zapisane przez Kolberga w okolicach Radziejowa mają szesnaście zwrotek i mniej więcej od piątej przestają dotyczyć plonów. „Nade dworem wielka chmura, nasz okomon żeby rura". „Przede dworem wisi sierp, a nasz pisarz istny kiep". A na koniec, śpiewane prosto w twarz dworskiej administracji: „A my go się tak boima, gdzie zajdzima to stoima". Raz w roku parobcy mogli bezkarnie wyśmiać ekonoma i pisarza, i korzystali z tego przez jedenaście zwrotek.

Refren tych pieśni brzmiał: „Plon niesiemy plon, jegomości w dom". Kolberg zapisał go z nutami w 1867 roku, a śpiewa się go na dożynkach do dziś.

W dwudziestoleciu międzywojennym pojawiły się dożynki parafialne, gminne i powiatowe. Po wojnie doszła do nich warstwa ideologiczna. A gdy folwark i władza ludowa przeszły do historii, zostało to, co przetrwało jedno i drugie: konkurs.

Dwa metry, miesiąc pracy, zakaz styropianu

Dzisiejszy wieniec konkursowy dzieli z kujawskim wiankiem materiał i nazwę, ale nie skalę. Regulaminy wojewódzkie dopuszczają konstrukcje o wysokości do 180 centymetrów i średnicy do 150. Między Kolbergiem a dzisiejszym regulaminem wieniec urósł kilkunastokrotnie.

Rozrosła się też technika. W Gogolinie na Opolszczyźnie, gdzie mówi się nie „wieniec", lecz korona żniwna, konstrukcję zaczyna okrągła podstawa ze stalowych prętów z przymocowanymi pałąkami. Jedną koronę robi dwanaście kobiet przez około miesiąc. Charakterystyczny dla Gogolina splot ażurowy wymyślił Jerzy Lipka w 1961 roku i dopiero wtedy wyparł on starszy splot garściowy, więc i sama tradycja zmieniała się na oczach żyjących ludzi.

W lipcu 2023 roku minister kultury wpisał wyplatanie koron żniwnych w Gogolinie na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Ochroną objęto praktykę, którą ludzie wciąż wykonują.

Konkursy zwykle rozdzielają dwie kategorie. W tradycyjnej ocenia się zgodność kompozycji, formy i techniki z dawnym wzorem, a materiał jest twardo ograniczony: żadnego plastiku, styropianu ani sztucznych kwiatów. Kategoria współczesna dopuszcza znacznie więcej i to w niej pojawiają się formy figuralne. Wśród prac zgłoszonych do konkursu w powiecie dębickim były korony, kopuły, monstrancje i wieńce dożynkowe w kształcie serca, wykonane przez koła gospodyń wiejskich ze Starej Jastrząbki i Przyborowa. Obok czterech zbóż w ruch idą kasza gryczana, ziarna kukurydzy, pestki dyni i nasiona lnu.

Grupa w strojach ludowych niesie wieniec dożynkowy przy wyjściu z kościoła

Dożynki gminne w Rzepienniku Strzyżewskim, 2025 (fot. Mgarr ix-Xini, Wikimedia Commons, CC BY 4.0)

Najpiękniejszy wieniec dożynkowy nagrodzony w konkursie gminnym, współczesna korona z kłosów

Wieniec z Sułkowa Borowego, pierwsze miejsce w konkursie gminnym, 2012 (fot. Krystyna Buławka, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0)

Kto to dziś robi

Wieńce plotą dziś koła gospodyń wiejskich i sołectwa. Muzeum Etnograficzne odnotowuje, że konkursowa rywalizacja, najczęściej właśnie kół gospodyń, trwa od kilkudziesięciu lat i to ona utrzymuje umiejętność przy życiu.

Skala bywa ogólnopolska. Wieniec sołectwa Kłopot z powiatu inowrocławskiego wygrał konkurs o Nagrodę Prezydenta RP podczas Dożynek Prezydenckich we wrześniu 2025 roku; pisaliśmy o tym w relacji z Pałacu Prezydenckiego. Ale ten sam gest, czyli kilkanaście osób, kilka tygodni i kłosy z własnego pola, powtarza się co roku w setkach wsi, których nazw nie usłyszy się w telewizji.

Kustoszka warszawskiego muzeum tłumaczy, dlaczego w ogóle warto o tym pisać:

Wieńce to „nietrwała dziedzina plastyki obrzędowej". Rozpadają się. Jedyne, co po nich zostaje, to fotografia.

Małgorzata Jaszczołt, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie

Wieniec, w odróżnieniu od obrazu czy rzeźby, jest z założenia na jeden sezon. Za rok trzeba go zrobić od nowa, więc umiejętność musi żyć w ludziach, a nie w gablocie.

Współczesny wieniec dożynkowy na wystawie w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie

Wieniec z 2011 roku na wystawie w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie (fot. Agnieszka Kwiecień „Nova", Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 PL)

Zobacz je na własne oczy

Wieńca w muzeum nie widzi się tak, jak na placu: pachnącego zbożem, jeszcze wilgotnego, niesionego w korowodzie. Zdjęcie oddaje kształt, ale nie skalę ani zapach.

Jeśli chcesz zobaczyć je na żywo, sprawdź kalendarz wydarzeń i mapę, na której widać, co dzieje się w okolicy. Sezon zaczyna się w sierpniu i trwa przez wrzesień.

A jeśli w Twojej wsi ktoś jeszcze plecie, napisz do nas. Ta dziedzina zostawia po sobie tylko fotografie i chcemy je zebrać.

Źródła

  • Oskar Kolberg, Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, Serya III: Kujawy, część pierwsza, Warszawa 1867, s. 232–234. Skan: archive.org
  • Małgorzata Jaszczołt, Dożynkowe zwyczaje, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, 27.08.2019: ethnomuseum.pl
  • Cztery nowe wpisy na Krajowej liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego, Narodowy Instytut Dziedzictwa, 26.07.2023, wpis „Wyplatanie koron żniwnych w Gogolinie": nid.pl
  • Dożynki, Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu: mwmskansen.pl
  • Regulamin Konkursu Wieńców Dożynkowych Województwa Małopolskiego 2025: miastolimanowa.pl
  • Konkurs na wieniec dożynkowy, charakterystyka zgłoszonych prac, Powiat Dębicki: powiatdebicki.pl
  • Zygmunt Gloger, Rok polski w życiu, tradycji i pieśni, cytowany za Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie

Podziel się artykułem

Pomóż innym odkrywać polskie tradycje